poniedziałek, 22 grudnia 2014

Życzenia

Kochani, nie dam rady na razie wrzucić nowej notki i nie wiem, czy zdążę przed Nowym rokiem. Widzę jednak, że jest nas coraz więcej i z tego się cieszę. Proszę tylko o jedno zostawiajcie swoje komentarze pod notkami :-) A teraz pragnę wam złożyć najserdeczniejsze życzenia z okazji Świąt Bożego Narodzenia. Życzę wam miłej atmosfery rodzinnej, sylwestra z rozmachem i abyście byli zdrowi i piękni przez całe życie. W wigilię nie ważne są prezenty, tylko to co z serca pochodzi i to jest najważniejszy z prezentów. Jeszcze raz wiele dobrego i to chyba tyle.... Nie, muszę jeszcze podziękować Ci Radosna Olu, że jesteś. Nie wiem, czy dobrze odmieniłam, jak nie to przepraszam.
Wasza Ala (Annabeth Jackson)

piątek, 12 grudnia 2014

Podziękowania

W odrębnej notce pragnę napisać, że ogromnie się cieszę za Ciebie obserwatorze i wam wszystkim, którzy komentują lub czytają w milczeniu i nic nie zostawiają pod notkami. Mam do was prośbę, jeśli czytacie komentujcie. To sprawia, że chce mi się więcej pisać i w szybszym tempie publikować notki. Dziękuje za te ponad 300 wejść i zachęcam do dalszego czytania. Wasza Annabeth Jackson.

czwartek, 11 grudnia 2014

Rozdział 6 ,,Jak można zrezygnować z miłości?"

Wszyscy siedzieliśmy i patrzyliśmy ze zdziwieniem na Thalię. Nikt nie mógł uwierzyć, że podjęła taką decyzję. Nawet Chejron nie krył zdziwienia. Nico zniknął gdzieś. Pewnie nie wiedział, że to o niego chodzi. Spojrzałam na Percy'ego. Jego wzrok był nie obecny, a twarz poważna. Chyba tylko on zachował zimną krew. Po chwili wstał i podszedł do córki Zeusa.
- Witamy Cię z powrotem. A teraz wszyscy razem. Niech żyje Thalia. - Wszyscy jak zaczarowane marionetki zaczęli krzyczeć. Nie wiem, ale chyba tylko ja miałam złe przeczucia. Powinnam się cieszyć, gdyż to ja jej ciągle zadawałam pytanie ,,Jak można zrezygnować z miłości?", ale coś mi tu nie pasuje. Ja zawsze mam złe przeczucia, ale teraz to jakby przeświadczenie, że to skończy się źle. Gdyby nie Percy na pewno zastanawiałabym się nad tym do obiadu.
- O co chodzi? Czemu jesteś przygnębiona? - Dobra, rozumiem, że Glonomóżdżek staje się bardziej opiekuńczy i w ogóle, ale jest znacznie bardziej spostrzegawczy niż wcześniej. Uśmiechnęłam się do niego i westchnęłam.
- Znasz Toma, mojego brata? - Muszę go okłamać. Jak ja tego nienawidzę.
- Nie za bardzo, a co?
- Pokłóciłam się z nim i tyle.
- Nie wnikam w to. Co robisz po południu?
- Raczej nic ciekawego, a o co ty zamierzasz robić?
- Mam pewien pomysł, ale potrzebna mi twoja pomoc.
- Och, a jednak umiesz ruszyć tymi swoimi glonami. - Stwierdziłam i uśmiechnęłam się.
- Taka z ciebie mądralińska? Dobra, pomoże mi Nico i bracia Hood.
- Ej no, nie obrażaj się.
- O, teraz dopiero zauważyłaś, że mam uczucia? - Spojrzałam na niego, a ten nie wytrzymał i zaczął się śmiać. Nabijał się ze mnie cały czas. Zaczęłam mu wtórować. Po krótkiej drodze, jaką przebyliśmy wiedziałam już wszystko. Zgodziłam się, plan był prosty, ale najpierw musiałam ubłagać Pana D. Odkąd staliśmy się bohaterami Bóg okazywał nam troszkę szacunku. Namowy trwały może nie całe 45 minut. Wyszłam z Wielkiego Domu, bo tak go nazywamy. To nasza perełka, którą sama zaprojektowałam. Percy, widząc moją minę, odbiegł i poinformował braci Hood. Wyraźnie zadowoleni synowie Hermesa pobiegli do swojego domku i chwilę później obydwaj nieśli na plecach pełne plecaki. Ja i Percy mieliśmy inne zadanie, może nawet trudniejsze. Wróciliśmy na poligon i od razu wpadła na nas zdyszana Thalia.
- Widzieliście gdzieś może Nick'a?
- Nie, odkąd wygłosiłaś swoje przemówienie, zaszył się pod ziemię. Naprawdę. - Percy mnie wyprzedził, choć ja miałam ochotę jej to powiedzieć.
- A wiesz może kiedy wróci? - Okej, czyli zrobiłam się niewidzialna, teraz wiem, jak się czuje syn Posejdona, gdy ja tak długo z kimś rozmawiam.
- Nie, ale jak tylko się pojawi, to dam Ci znać.
- Spoko, to ja już może pójdę...
- Nie! To znaczy, chciałabym z tobą pogadać. - Okej, trochę wypaliłam. Córka Zeusa patrzyła teraz na mnie spode łba.
- To ja może pójdę pogadać z Chejronem. Narka dziewczyny. - Chociaż on zachowywał się naturalnie. Jak powiedział, tak też zrobił. Teraz zostałam sama z przyjaciółką i kompletną pustką w głowie.