wtorek, 5 maja 2015

Rozdział 12 ,,Sójż w oczy przeznaczeniu".

.........perspektywa Annabeth........

Idziemy marszem już dobre 30 minut. Nikt się nie oddzywa. Zachowanie Percy'ego na Olimpie było co najmniej dziwne. On nigdy nie był taki oschły, poważny i władczy. Może takie cechy są wymagane u dorastającego herosa, ale ja wolałam mojego starego Glonomóżdżka. Czy to właśnie przeze mnie stał się taki? Czy to moje zachowanie go zmieniło? Ja chcę mojego Glonomóżdżka!!

........perspektywa Percy'ego.........

Ta klątwa jest jak trucizna. Powoduje ból w sercu, pieczenie w ciele i niemiłe uczuciu w mózgu. Boję się o Annabeth, moim bliskim i przyjaciołom grozi naprawdę coś wielkiego. Czy to odnosi się do mnie? Ja chcę tylko dobra dla wszystkich, których kocham. Z drugiej stroby, czyż mój ojciec tego nie chciał? To może być jedna z naszych najtrudniejszych misji. Nawet tamta wielka przepowiednia jest pikusiem, przy tym co teraz nam grozi. Czy naprawdę nasze życie musi się tak komplikować? Czym my zawiniliśmy? Zapada ten przeklęty wieczór. Musimy rozbić obozowisko. Wszyscy byli tacy cisi odkąd wyruszyliśmy z Olimpu.

.........perspektywa Thalia'i..........

Od początku tej piekielnej wyprawy wszystko się wali. To miało zbliżyć mnie i Nicko'a do siebie, ale jak zwykle piorun wszystko trzasnął. Nie wiem, może on nie interesował się mną jak ja nim? Myślałabym dłużej, ale nagle usłyszaliśmy głos Percy'ego.
- Rozbijamy obóz. Jest już późno. Musimy coś zjeść i mieć siły przed jutrzejszym dniem. - Jego głos nadal był zimny i oschły. Coś się zmieniło, ale nie wiem co. Każdy się odsówa od bliskich i przyjaciół. Jak tak dalej pójdzie Olimp rozpadnie się na grypy i wogóle. Wiadomo jednak, że Zeus, Posejdon, Hades i Atena staną po naszej stronie. Nie mam siły myśleć co może się wydarzyć, kiedy ra czwórka będzie walczyć ze samą sobą. Przecież to doszczętnie zniszczy to co próbujemy ocalić. Czy właśnie to nasz czeka? Doszczętna zagłada? Jeśli tak, ja nie chcę siezieć z założonymi rękami, tylko walczyć i jeśli już, to umrzeć w walce.

..... perspektywa Nicko'a .........

Nie rozumiem tego co dzieje się z moim przyjacielem. Odkąd był ten wybuch strasznie zmienił swoje postępowanie wobec nas. Nie ufa nam. Widać to na pierwszy rzut oka. Coś ukrywa, ale skoro nie chce tego mi powiedzieć, to już jego sprawa. Chyba zaczyna poczuwać się jak Bóg. Wszystkimi rządzi, wywyższa się i widać, że udaje takiego poważniego i twardego. Mimo, że to tylko rozbijanie obozu, on siedzi i nic nie robi. Myśli i patrzy w gwiazdy. Ciekawe jak on by się czuł na moim miejscu, co? ,,Pamiętaj synu, patrz w oczy przeznaczenia". Nie rozumiem co ojciec chciał mi przekazać pod tymi słowami...