Ok, co teraz? Annabeth myśl. O czym tu pogadać?
- Annabeth, wszystko dobrze?
- Nie, mam złe przeczucia. Zawsze je miałam, ale teraz to już przeświadczenie, że będzie źle. - Ok, nie chciałam o tym mówić. Byłam w kropce, to dlatego. - Mam nadzieję, że zrozumiesz moje obawy. Martwię się tylko o Ciebie i...
- Rozumiem i podzielam Twoje poglądy. - Dobra, teraz to już jestem kompletnie zmieszana. Nie mogłam nawet zebrać myśli, bo moja przyjaciółka znów zaczęła mówić. - Problem tkwi w tym, że ja stoję w miejscu i nie robię kompletnie nic jako jedna z Łowczyń. Ostatnio coraz gożej odczuwałam wszystko. Musiałam coś z tym zrobić. Miłość to jeden powód, który ujawniłam. Tak naprawdę jest ich cała masa.
- Thalia, na Bogów, co się dzieje? - Postawa przyjaciółki coraz bardziej mnie zastanawia i przeraża.
- Anabeth, nic więcej powiedzieć Ci nie mogę.
-Ale... - Próbowałam protestować, ale widząc jej minę, wiedziałam, że nic nie wskóram. Zrezygnowana opóściłam głowę i pragnęłam tylko powrotu Percy'ego. Zamiast niego usłyszeliśmy huk i zobaczyliśmy ogień. Co tu na Bogów się wyrabia? I czemu Percy leży nieprzytomny przed swoim domkiem? Przecierz osłona i złote runo utrzy... Gdzie jest runo?
.................................................
Wiem, wiem. Krótko, ale mam tak mało czasu. Myślałam nawet o zawieszeniu działalności. Ale Jula, moja, moja BFF podniosła mnie na duchu, więc jestem i piszę. Nie wiem, kiedy dam kolejny rozdział, ale mam nadzieję, że nie długo. Wasza Annabeth Jackson.
- Annabeth, wszystko dobrze?
- Nie, mam złe przeczucia. Zawsze je miałam, ale teraz to już przeświadczenie, że będzie źle. - Ok, nie chciałam o tym mówić. Byłam w kropce, to dlatego. - Mam nadzieję, że zrozumiesz moje obawy. Martwię się tylko o Ciebie i...
- Rozumiem i podzielam Twoje poglądy. - Dobra, teraz to już jestem kompletnie zmieszana. Nie mogłam nawet zebrać myśli, bo moja przyjaciółka znów zaczęła mówić. - Problem tkwi w tym, że ja stoję w miejscu i nie robię kompletnie nic jako jedna z Łowczyń. Ostatnio coraz gożej odczuwałam wszystko. Musiałam coś z tym zrobić. Miłość to jeden powód, który ujawniłam. Tak naprawdę jest ich cała masa.
- Thalia, na Bogów, co się dzieje? - Postawa przyjaciółki coraz bardziej mnie zastanawia i przeraża.
- Anabeth, nic więcej powiedzieć Ci nie mogę.
-Ale... - Próbowałam protestować, ale widząc jej minę, wiedziałam, że nic nie wskóram. Zrezygnowana opóściłam głowę i pragnęłam tylko powrotu Percy'ego. Zamiast niego usłyszeliśmy huk i zobaczyliśmy ogień. Co tu na Bogów się wyrabia? I czemu Percy leży nieprzytomny przed swoim domkiem? Przecierz osłona i złote runo utrzy... Gdzie jest runo?
.................................................
Wiem, wiem. Krótko, ale mam tak mało czasu. Myślałam nawet o zawieszeniu działalności. Ale Jula, moja, moja BFF podniosła mnie na duchu, więc jestem i piszę. Nie wiem, kiedy dam kolejny rozdział, ale mam nadzieję, że nie długo. Wasza Annabeth Jackson.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz