- Synowie najwyższych muszą ruszyć w drogę wraz z tobą Annabeth i tobą Thalio. - Chejron kazał mnie, córce Zeusa, synom Hadesa i Posejdona ruszyć na tą wyprawę. Co prawda dochodzili oni już do pełni swoich sił, ale nadal zostały posiniaczenia na ciele Percy'ego i lekkie skaleczenia na ciele Nicka. Kiedy tylko Jackson się obudził, opowiedział wszystkim, co zaszło przy pięści Zeusa. Ktoś, kto jest bardzo potężny, wysłał do obozu kulę mocy. Syn Hadesa wyczuł ją, ale nie zdążył nikogo ostrzedz, gdyż w tym samym momencie, gdy ten powrócił z podziemi, potężny wybuch energii wydobył się z niej. Nico był najbliżej wyładowania siły, przez co to on miał najrozleglejsze obrażenia. Percy jednak nayczył się leczyć ludzi z urazów fizycznych, dzięki wodzie zawartej w naszym ciele. Jednak i on nadal jest za słaby, więc skupił się nad kilkoma pękniętymi kośćmi i tej paskudnej ranie na prawie całej skroni. Od kilku dni zaczęli nawet ponownie chodzić na arenę i sumiennie ćwiczyć, ale czy to wystarczy, żeby posyłać ich na tak trudną i niebezpieczną wyprawę? Chcę, żeby byli blisko nas, ale czy ich obecny stan zdrowia nie będzie nas spowalniać i utrudniać jeszcze bardziej naszego zadania? Dlaczego Bogowie nie pomagają nam? Przecież to właśnie o nich chodzi, a jak do tej pory nie kiwneli nawet najmiejszym palcem e tej sprawie. Przecież mogliby pokazywać się od czasu do czasu i nawet jeśli nie mogliby od razu wskazać rozwiązania, to chociaż naprowadziliby nas. To już nie jest tylko sprawa herosów, ale każdego stworzenia pochodzenia olimpijskiego. Moja wiedza jest szeroka, ale niewystarczająca. Każdy myśli, że skoro ja, Percy, Nico i Thalia jesteśmi dziećmi najsilniejszych, to damy radę przenieść góry tylko dla satysfakcji. Prawda jest taka, że jesteśmy tak samo zagubieni jak każdy w obozie. Przejścia jednak nas wzmocniły, ale nie zmieniły. A teraz mamy znowu zadanie, które jest tak samo trudne jak posłanie Kronosa do jego więzienia. O przeklęty losie, co nas jeszcze czeka? Czy dane nam będzie zobaczyć jutrzejszy poranek? Leżę na łóżku i rozmyślam. Mam ciągle w głowie wczorajsze słowa Percy'ego.
,,Pamiętaj kocham Cię, nie ważne co się stanie. Ale jeśli zginę, proszę nie bądź smutna i nie roń łez. Zawsze będę przy Tobie, a jeśli zasiądę na Olimpie, to poczekam na Ciebie. Dołączysz do mnie i razem będziemy się cieszyć wiecznością". Och Glonomóżdżku, bez Ciebie jeden dzień przerodzi się w wieczność.
środa, 25 marca 2015
Rozdział 9 ,,Synowie najwyższych muszą ruszyć w drogę"...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Dzięki za dodanie dłuższego rozdział . Ogólnie genialnie tylko dłuższe . Później napisze coś dłuższego .
OdpowiedzUsuń