Wstałam wcześnie. Była piąta. Byłam taka szczęśliwa. Powoli uświadamiałam sobie, że wczorajszy dzień miał miejsce w rzeczywistości. Powoli wstałam i powędrowałam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się. Wyglądałam przeciętnie, ale kto wygląda oryginalnie w stroju z logiem obozu w tym samym obozie? Nie malowałam się, bo i po co. Córki Afrodyty są uzależnione od fluidów, tuszy do rzęs oraz szminek. My, córki Ateny nie przepadamy za nadmiernym upiększaniem się. Wolimy to co w głowie niż na niej. Gdy skończyłam poranną toaletę była zaledwie szósta. Postanowiłam iść nad zatokę i chwilę pomyśleć. Nie minęło pięć minut, a byłam na miejscu. Brodziłam w chłodnym piasku i zbierałam muszelki. Nigdy tego nie robiłam, ale zawsze musi być ten pierwszy raz. Nie zauważyłam nawet, kiedy weszłam na mostek. Stałam teraz na samej jego krawędzi i rozpuściłam włosy. Moje złote loki zaczęły układać się w fale jak na wzburzonym morzu. Rozwiane, tworzyły nade mną złotą aureolę. Wpatrywałam się w linię łączącą morskie fale i niebo targane białymi chmurami. Stałam tak i myślałam o dotychczasowym życiu, aż poczułam dłonie na swojej tali wędrujące w stronę brzucha. Po krótkiej chwili stałam opleciona ramionami mojego własnego herosa. Wiedziałam to, bo tylko od niego czuło się świerzość najczystrzej kropli wody. Oczywiście tylko wtedy, gdy był przed treningiem. Oparłam swoją głowę na ramieniu Glonomóżdżka i wpatrywałam się w jego pełen miłości wzrok. Lekko przybliżyłam się i pocałowałam go w policzek. Szatyn lekko uśmiechnął się do mnie i szepnął mi do ucha.
- Annabeth, wiesz miałem zapytać Cię o to już na początku obozu, ale jak dowiedziałem się o tym pocałunku, to stchórzyłem. W czasie pobytu w domu odwiedził mnie Posejdon i zaprosił mnie do siebie na kilka dni. Powiedział, że mogę zabrać Cię ze sobą. Ale jest jeden warunek. Musisz się najpierw zgodzić.
- Percy, naprawdę mogę?! - W tym momencie zrobiłam obrót o sto osiemdziesiąt stopni i mocno przytuliłam go. Zaczęłam się śmiać, bo Thalia z Nickiem przyglądali się nam jak jakimś wariatom. Szkoda mi syna Hadesa. Biedak już od pewnego czasu wzdycha za córką Zeusa, ale ta woli zostać przy Artemidzie. Z kolei i on nie jest obojętny Thalii. Prosiła mnie o radę. Powiedziałam jej że musi wybierać. Od kilku dni nie oddzywała się do mnie, więc podejrzewam, że nadal się zastanawia. Czuję, że wybierze Artemidę. Stop. Nie zamartwiaj się przyjaciółką, tylko pomyśl o sobie. Zostałaś zaptoszona przez chłopaka, którego kochasz i w tym momencie przytulasz na długi weekend do pałacu Posejdona. W planach nie ma przyjaciół, tylko wypoczynek. Och jak ja się z tego powodu cieszę. Ktoś, kto uwarza miłość za zbędny bagaż, to oziębiały typek bez serca. Mogłabym tak tulić się do Glonomóżdżka przez całe życie, ale po chwili powiew wiatru spowodował gęsią skórkę na moich ramionach.
- Zimno Ci? - Och, ale Percy jest słodki jak się martwi. Zdiął swoją szafirową bluzę i okrył mnie nią. Dosłownie utopiłam się w niej. Rękawy były o wiele za długie, a jak się zasunęłam bluza stała się tuniką. Syn Posejdona nie mógł powstrzymać uśmiechu malującego się na jego twarzy.
- Bardzo stylowe córko Ateny, może powinnaś częściej się tak ubierać. - Sarkastyczna zagrywka, poczekaj no. Powoli podeszłam do niego i lekko pocałowałam. Tak jak myślałam mój chłopak nie zorientował się w sytuacji, a ja szybko zepchnęłam go do słonej wody. Był zaskoczony, przez co stał się cały mokry. Teraz ja się śmiałam, a on podpłynął do mola i wspią się na nie. Pewnie zrobiłby coś szalonego, ale z pawilonu jadalnego dobiegł dźwięk kohny. Ruszyliśmy razem na śniadanie. Po drodze oddałam Percy'emu bluzę. Po dotarciu na miejsce syn Posejdona usiadł przy swoim stoliku, a ja ruszyłam do braci i sióstr. Zanim jednak zaczeliśmy jeść córka Zeusa wystąpiła na środek.
- Jak wiecie dwa lata temu dołączyłam do Łowczuń Artemidy. Nie jestem jednak w stanie dalej oddawać się bezpamięci łowom. Zakochałam się i niestety złamałam tym samym przysięgę. Proszę Cię Artemido, zwolnij mnie z niej. - W tym momencie wszyscy zaniemówili. Nikt nie chciał już jeść. Wszyscy czekali na jakiś znak. Po chwili nad głową córki Zeusa pojawił się łuk i strzała, symbole Artemidy. Każdy już wiedział co to oznacza. Mamy ,,noewgo" herosa na obozie.
czwartek, 13 listopada 2014
Rozdział 5 "Miłość, szęście i zdziwienie".
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Rozdział fajny . Końcówka sprawie , że chciało by się czytać dalej . Czekam na nn^^
OdpowiedzUsuńPrzepraszam za spam, ale nie znalazłam odpowiedniej zakładki. Jeżeli Ci to przeszkadza (co jest całkowicie zrozumiałe), usuń ten komentarz i wymaż go ze swojej pamięci ;)
OdpowiedzUsuńWikipedia twierdzi, że mitologia grecka to zbiór mitów przekazywanych przez starożytną grecką tradycję, opowieści o bogach i herosach, wyjaśniających miejsce człowieka w świecie oraz samo funkcjonowanie świata, jego stworzenie i historię.
Ty też myślisz, że to tylko bajki? Nic nieznaczące historie, które układali starożytni Grecy, żeby wyjaśnić, dlaczego powstawały pory roku czy skąd się wzięli ludzie? Och, śmiertelniku, jesteś w błędzie, a oznacza to, że muszę cię z niego wyprowadzić.
Silena Beauregard jest córką legendarnej Afrodyty. Co roku jeździ na wakacje do Obozu Herosów, gdzie spędza czas ze swoimi półboskimi przyjaciółmi. Jej ojciec, otrząsnąwszy się po przelotnym romansie z Afrodytą, znalazł nową partnerkę, za którą Silena nie przepada. Dziewczyna ma kłopoty z czaromową, specjalnym darem bogini miłości dla swoich dzieci, siostra chce odebrać jej stanowisko grupowej domku Afrodyty, a wszyscy, których poznaje, okazują się być nie tym, kim Silena chciałaby, by byli. A może to ona się oszukuje?
"Można się zmienić, pozostając nadal sobą, a prawdziwa miłość może nadejść wtedy, kiedy się jej nie spodziewasz".
Sny, intrygi, romans, mitologia - to tylko część tego, co odkryjesz, jeśli przeczytasz historię Sileny.
Chyba że się boisz, że i ty być może w to uwierzysz i na każdym kroku będziesz widział bogów, którzy ingerują w twoje życie.
tworczosc-merr.blogspot.com